Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
fuble
Wiecie, kiedy morderczy trening o 8 rano ma sens? Jeśli wiadomo, że można zjeść wielkiego, kalorycznego naleśniora. Ludzie, którzy sobie odmawiają rzeczy staną się robotami ograniczającymi przyjemności życia.

Wiecie, kiedy docenia się to, co się ma? Jak się zrozumie, że może tego nie być. Mając nogę w gipsie doceniasz, że fajnie jest chodzić, a będąc chorym nagle pragniesz zdrowia. Gdzie byłeś, gdy ono cały czas było? Biorąc stan docelowy za pewnik nie umiemy się nim cieszyć. Tak samo jak nie chcemy mieć choroby, powinniśmy celebrować zdrowie. Ale to się nie dzieje - bo zdrowie jest normalne. A może… Jest darem? Może mieć je jest tak samo wyjątkowe jak prezent? 

Wiecie, kiedy się cieszy z obecności kogoś obok? Gdy się wie, że pewnego dnia może go nie być. Wtedy żyjesz każdą chwilą tak, jakby za chwilę miała odejść. Pojawia się wdzięczność, że masz chociaż ten moment, tak bardzo ulotny. 

Wiecie, kiedy nie ma się poczucia straty czasu? Wtedy, gdy patrzysz na chwilę, w której jesteś i wyciągasz z niej energię jak sok z cytryny. Gdy nie chcesz być nigdzie indziej, ale tutaj i teraz. 

Wiecie, kiedy można ze szklaneczką whiskacza i cygarem w ręku siedzieć w towarzystwie męskich przyjaciół i rozmawiać o hmm, prostych tematach? Kiedy czas na bycie perfekcyjnym w tym dniu minął. Teraz możesz być nieperfekcyjny. I wtedy cygaro jest tylko cygarem, a whiskacz tylko whiskaczem. 

Kiedyś, w marcu 2008 roku leżałem na łóżku obok dziewczyny, z którą wiedziałem, że się pożegnam rano i być może nigdy w życiu już jej nie zobaczę. Nie dotknę. Nie porozmawiam. Nie spałem, bo nie chciałem stracić ani jednej chwili. To było niesamowite i bardzo bolesne odczucie - patrzyć na zegarek co jakiś czas i mieć poczucie straty. Ale też dawało wielką motywację by być obecnym. Dziś minęło prawie 7 lat od tamtej pory, a ja czasem przypominam sobie patrząc na nią śpiącą, już w naszym łóżku, to samo odczucie. Wiem, że jeśli nie będę pamiętał, by patrzeć na nią tak samo jak 7 lat temu i wezmę za pewnik, że jest moją żoną na zawsze, nie docenię ulotności chwili. Piękna jej twarzy. Delikatności skóry. Głębi oddechu. 

Tak wiele mamy, a tak niewiele z tego czerpiemy. 

I nie uwierzycie, kiedy mi to przyszło do głowy.. Gdy jedliśmy z moją córką wielkiego, kalorycznego naleśniora. Pojawił się wtedy gdzieś w środku mały głos. Znam go, to głos wyrzutów sumienia. Spojrzałem na niego z boku i sobie pomyślałem, jak bardzo nieszczęśliwy musiałby być ktoś, kto nie pozwoliłby sobie poczuć tej niebotycznej mikstury smaków zamieniających się w wielkie odczucie przyjemności. 

Spojrzałem. Uśmiechnąłem się. Dałem na luz. 

I go zeżarłem. 

Wyluzujcie czasem. Nie bądźcie dla siebie tacy twardzi. Wszystko jest ok. To jest po prostu wielki, kaloryczny naleśnior. 

P.s. Uwaga na konkurencję - osoby Ci bliskie (nawet najukochańsze!) mogą chcieć zrobić wrogie przejęcie naleśniora!! Zdrada!
 — w miejscu: Mr. Pancake



— Mateusz Grzesiak

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl